sobota, 11 stycznia 2014

W kratkę do potęgi

Lubię brać udział w konkursach stylizacyjnych czy modowych z jasno określonym tematem, gdyż wymagają one nieco kreatywnego podejścia i wpasowania się w pewną ramę. I wiadomo też, jakie są kryteria oceniania, co w przypadku takich konkursów rzadko bywa określone racjonalnie. O ile większość tego typu wyzwań jest skierowana do kobiet, co jest jak najbardziej zrozumiałe, o tyle czasem trafiają się tematy, w których mężczyźni mają spore szanse. Tak właśnie było z siemensową edycją konkursu Fresh-Look "W kratę", w którym zdobyłem wyróżnienie poniższą stylizacją.




Krótki opis stylizacji:
Stylizacja z granatową, grubą marynarką w kratę to kwintesencja koordynacji, gdzie wyraźnie odcinająca się od niebieskiego tła muszka ma przyciągnąć wzrok ku twarzy. Tu mamy wyraźną różnicę w rozmiarze wzorów na marynarce, muszce i poszetce. Poszetka tu wręcz standardowo pełni funkcję dodatku, będącego tylko pozornie z „innego pudełka” - w rzeczywistości rozmiar wzoru i barwa są utrzymane zgodnie z zasadami. rude spodnie to jesienny dodatek świetnie komponujący się z granatem marynarki. A ponieważ cała stylizacja to typowy smart-casual, dlatego i buty są tylko lekkim nawiązaniem do formalnych brougesów. Tu również widać dobrany kolor skarpetek do wzoru i koloru górnej części stroju - coś, o czym mało kto pamięta. 



Link do magazynu:
http://www.freshlook-online.pl/wp-content/uploads/2013/12/magazyn_9_2013_w_kratke.pdf

środa, 13 listopada 2013

Weekend listopadowy w Krakowie

Początek listopada postanowiliśmy spędzić w Krakowie, stolicy królów i kolebce polskiej kultury. Jako lokalny, wrocławski patriota muszę przyznać bez ogródek i z ręką na sercu, że Kraków robi przyjemne wrażenie. Nienaruszona architektura, wyraźne dziedzictwo kultury żydowskiej i religii katolickiej pozostawiły po sobie malownicze i nieco nostalgiczne pomniki tworzące nieco magiczny i melancholijny krajobraz miasta. Jako amatora kulinarnych wynalazków i eksperymentów zachwycił mnie również rozmach i ilość restauracji, barów czy pubów prześcigających się wystrojem.

Ponieważ jestem zwolennikiem długich spacerów, wędrówek z przewodnikiem w ręce i poznawania lokalnych legend przyznam, że niecałe trzy dni to za mało, by zasmakować tego miasta. I też z żalem stwierdzam, że przewodnik Wiedzy i Życie pomimo pięknych ilustracji to nie to samo co skromnie wydane, lecz absolutnie pełne informacji serie Rough Guide... niestety Rough Guide po Polsce w Polsce jest niedostępny.


O tym, że Kraków pretenduje do miana ważnego punktu turystycznego Europy przekonać się można szybko, gdyż języki obcokrajowców dobiegają z każdej strony. A co za tym niestety idzie, wyłania się tu komercjalizm, często wręcz będący dla mnie nie na miejscu i mocno w złym smaku. Nie wiem, czy fakt, że kelnerzy i restauracyjni naganiacze zwracali się do nas po angielsku wynikał z faktu, że byliśmy dobrze ubrani czy też z przyzwyczajenia. Wolę naiwnie wierzyć, że z tego pierwszego, bo drugi powód, wynikający z chęci zwykłego "oskubania" turysty jest raczej mniej przyjemny. Co gorsza, nie przypominam sobie bym w którymkolwiek mieście Francji czy też Włoch był zaczepiany od razu po angielsku. Zwykłe "dzień dobry" według mnie powinno być przedkładane w takich sytuacjach nad amerykańskie, hamburgerowe "Hi".

Kwestie próby zwiedzania Wawelu dla oszczędzenia sobie i czytelnikom nerwów - przemilczę. Nadmienić tu trzeba dwie kwestie tylko: po pierwsze - podejście do odwiedzających od woźnej po informację na poziomie wsi polskiej a nie zamku królewskiego, po drugie - proponuję wszystkim odwiedzającym zrobić rezerwację..... pomimo głośnych haseł "w listopadzie na Wawel zapraszamy za darmo".

Mimo iż wpis ten jest wprowadzeniem do bloga podróżniczego, z którego założeniem noszę się od dłuższego czasu, to trochę o stroju też warto napisać. I na wstępie sprostuję - raczej rzadko zwiedzanie uskuteczniam w krawacie, czasem jednak okoliczności zobowiązują.

A na spacerowanie po krakowskich ulicach i dzielnicach wybrałem budrysówkę wyśmienicie wykończoną sztruksem i uszytą z materiału w ciemnobrązową i granatową kratę. Grube musztardowe sztruksy to świetny kontrast dla ciemnej i ciężkiej góry. Również szare buty to kontrapunkt do budrysówki. Pod kurtkę założyłem wełniany kardigan i koszulę w kolorową kratę, do której z racji wykonywanego zawodu mam spory sentyment (kojarzy mi się z pikselami). Do tego stonowany i również granatowy, dzianinowy krawat.
Luźno, wygodnie, ciepło a mimo to jeszcze elegancko.
















niedziela, 27 października 2013

Kratka w kratkę, czyli eksperymenty z koordynacją wzorów i jesienną marynarką

Koordynacja wzorów i kolorów jest sztuką trudną, której ciągle się uczę. Dwa lata temu powiedziałbym - ot dobieranie kratek i pasków, nic trudnego. Złota zasada mówi, by wzory były różnych wielkości, wskazana jest też jakaś korelacja kolorystyczna. Niby nic wielkiego, a jednak - im więcej wiem, im więcej szczegółów dostrzegam, tym ciężej wyjść z garderoby na ulicę.

Marynarka, którą kiedyś kupiłem w tk-max, od dawna była dla mnie niczym niezdobyty szczyt Himalajów - krata złożona z brązu i ciemnej, stalowej szarości świetnie mi pasowała do wyrazistych spodni czy jaskrawego swetra lub niebieskiej koszuli. Byle tylko sweter, spodnie czy koszula były gładkie, bez wzorów czy faktury. 




Chciałem marynarkę w kratkę - to mam, czas z nią wreszcie było zrobić coś mniej zachowawczego. 

Ponieważ marynarka stanowiła punkt wyjścia, musiałem do tej grubej i ciemnej kraty dobrać w pierwszej kolejności koszulę, która:
  1. Będzie stanowiła kontrastowe tło - po szybkiej selekcji zostało...3/4 koszul, niezbyt radośnie.
  2. Nie będzie gładka i monotonna - odpadły białe koszule i gładkie.
  3. Będzie znacznie różniła się rozmiarem wzoru - zostały trzy koszule. Dwie niebieskie w prążki i jedna w kratę, purpurowa.
Nie mogąc się zdecydować na koszulę, wziąłem się za przegląd spodni - tu było znacznie prościej. Złota jesień i moje uwielbienie do kolorowych spodni, szybko zawęziły listę opcji do kobaltowych spodni dzianinowych. Wyraziste barwy świetnie komponują się z tą jesienną marynarką, a niebieski jest składowym kolorem stalowej szarości - pasuje. Mając spodnie wróciłem do koszuli - purpurowa kratka gingham. Rónie wyrazista. Nie chciałem, by całość zdominował kolor niebieski. 

Zostało dobrać coś pod szyję i poszetkę - czyli połowa drogi za mną. Pierwszy dylemat to odwieczny spór - krawat kontra muszka. Ponieważ do muszek mam ostatnio słabość, a akurat w moim zbiorze znajdowała się jedna, granatowa z domieszką burgundu, w szerokie pasy wyraźnie odcinające się od wzoru koszuli, wybór był prosty i szybki. 

Mniej gładko poszło z poszetką, gdyż przymierzyłem chyba wszystkie, by stwierdzić, że żaden regularny wzór tu nie pasuje. A ponieważ lubię poszetki, które są nieco bardziej wyzywające i przykuwające uwagę zdecydowałem się na motyw kwiatowy na niemalże białym tle.

Na koszulę - sweter, wszak miesiąc maj za oknem to już nie jest, więc trzeba się ubrać cieplej. Coś stonowanego i gładkiego, będącego wypadkową kolorów. Nawiasem mówiąc, szary oraz granatowy lub purpurowy sweter to chyba obowiązkowe i podstawowe elementy jesiennej garderoby - jednym słowem: basic. 

Na spacer z gołą szyją i głową się nie zdecydowałem, więc stary szal w kratę i szary kaszkiet też się załapały do stylizacji mimo mojej woli.

Pozostałe dodatki dobrane zostały pod buty - brązowy kolor obuwia wymusił brązowy pasek (choć frywolnie nieco do tego podszedłem) i przystającą do tego, brązową biżuterię.

Całość - wyszła jesienna, ciepła i żywa. Tak, jak weekendowa pogoda we Wrocławiu - idealna na długi spacer.







Marynarka - Club of Gents
Spodnie - Otto Kern
Poszetka - H&M
Szal - Pull and Bear
Koszula - Bruun and Stengade
Zegarek - Diesel



niedziela, 29 września 2013

Złota jesień

Na koniec weekendu mały wpis ze stylizacją jesienną i spacerową, z żółtymi spodniami w roli głównej. Sam żółty kolor świetnie komponuje się z odcieniami szarości, jako ostry kontrast dla granatu oraz z bielą i czernią, co mocno promowane było w minionym, letnim sezonie w modzie damskiej.

Ja postawiłem na stonowaną szarą marynarkę z dzianiny i granatowe dodatki (knit, poszetka, kapelusz). Do tego dobrałem szare, casualowe derby z pomarańczową podeszwą - wybitnie wygodne i wszechstronne obuwie, choć nieco odważne.

Ciekaw jestem, czy to ostatni post tego roku bez kurtki czy płaszcza, czy też będę miał jeszcze szansę powłóczyć się w samej marynarce po wrocławskich ulicach.




niedziela, 15 września 2013

Z podróży po Italii

Sierpień upłynął mi w zawrotnym tempie. Początek miesiąca sprowadzał się do szalonej gonitwy z czasem i projektami - wszystko, by zamknąć możliwie jak najwięcej tasków przed upragnionymi i wyczekiwanymi wakacjami.  Za to 15tego rozpoczęła się magiczna wycieczka po północnych i środkowych Włoszech. 

Rozważania i zachwyty nad Włochami od strony kulinarnej pominę i przemilczę. Może i kuchnia jest moją największą pasją, to z jednak tematem bloga ma mało wspólnego. Skwituję to tylko krótkim: Ach! i przejdę dalej. Bliżej tematyce bloga na pewno jest szeroko pojęta elegancja. A ta w wydaniu Włochów nie ustępuje w niczym tamtejszej kuchni. O tym, że Włosi noszą bardzo dobrze dopasowane i często nieco krótsze marynarki czy garnitury wiadomo nie od dziś. I faktycznie w większych miastach (Rzym, Florencja), jeśli trafiały się grupki biznesmenów w "stroju roboczym", to wszyscy odziani byli niemalże nienagannie. A często też z nutą finezji w postaci biżuterii czy mocno kontrastowych poszetek. To, co natomiast mnie zaskoczyło bardzo pozytywnie to pokolenie emerytów i garderoba, jaką noszą. Mówiąc krótko, gdyby mój dziadek był Włochem, to podbierałbym mu kolorowe chinosy i koszule. Nierzadko można było stwierdzić, że panowie w sile wieku byli lepiej ubrani, z większym smakiem i ogromną dbałością o szczegóły niż moi rówieśnicy... o turystach, do jakich się zaliczałem, nie wspominając. Elegancja od pokoleń - to mogę stwierdzić śmiało.

Na chadzanie po butikach nie miałem czasu i chęci, wszak w Italii jest znacznie więcej ciekawych miejsc do zobaczenia niż sklepy. Z tego, co rzuciło mi się w oczy na witrynach i ulicach, to ogromna ilość krawatów typu knit. A absolutnym hitem sezonu były żeglarskie, plecione z gumek paski - dostępne w zawrotnych ilościach zarówno na bazarach (około 15 euro), jak i w sklepach przy najdroższych ulicach (115 euro ;-)).
 

zdjęcia ze strony http://www.noidueleather.it/

Same ulice z racji wiekowej (a często też antycznej) zabudowy pozbawione są niemal całkowicie dużych galerii handlowych. Dzięki temu lokalni producenci oraz krawcy mają o wiele większe szanse na realne konkurowanie z wielkimi brandami. I nie rzadko właśnie małe sklepiki z galanterią, prowadzone od lat przez tego samego właściciela sąsiadują z potężnymi butikami. Jeśli miałbym czegoś pozazdrościć szczególnie to tych małych sklepików z barwnymi ekspozycjami, skutecznie walczącymi o swoje miejsce na liście zakupów eleganckiego Włocha. 

To kilka spostrzeżeń, którymi chciałem się podzielić. Trzy tygodnie, 5200km trasy, kilka nocy w aucie, namiot i chwila wytchnienia oraz relaksu w hotelu w Rzymie siłą rzeczy nie pozwoliły mi na zabranie ze sobą garderoby, którą mógłbym konkurować z włoskimi emerytami. W takich wyprawach cenię sobie wyjątkowo cienkie koszule z długim rękawem - świetnie chronią przed słońcem, na które wyjątkowo muszę uważać a wieczorem dają nieco więcej komfortu cieplnego. A rękawy zawsze można podwinąć. Zgodzę się, że są zawsze pogniecione - ale w podróży mi to nie przeszkadza. Kilka T-shirtów też się oczywiście przydało.

Sześć zdjęć ze spacerów po Rzymie poniżej.







A teraz powrót do pracy i rzeczywistości... Ciao :)

wtorek, 30 lipca 2013

Kolory (nie?)męskie

Korzystając z powszechnie panujących  wakacyjnych, frywolnych nastojów skusiłem się na tą dość odważną stylizację i nietypowy dla mężczyzn z naszego kraju dobór kolorów. Róż połączony z pastelowym turkusem przyprawiłem bawełnianą, casualową muszką w arabskie wzory.

Sam róż w nieco stonowanym wydaniu jest, pomimo wszystkich uprzedzeń, bardzo wdzięcznym kolorem - dobrze pasuje do bladej karnacji, świetnie komponuje się z odcieniami szarości i wręcz idealnie pasuje do powszechnego dla garniturów granatu.

Róż, granat (jako odcień niebieskiego) i turkus na palecie kolorów leżą de facto w jednej linii, stąd ich zestawienie nie budzi wizualnych kontrowersji. Czy mężczyzna w tych kolorach budzi kontrowersje? Ciekaw jestem Waszej opinii.


różowy sweter i turkusowe spodnie, muszka zara, pierre cardin, brice, sperry top sider

Buty - Sperry Topsider, spodnie - Pierre Cardin, sweter - Brice, muszka - Zara.

wtorek, 14 maja 2013

Trzymaj Fashion - wiosna, wiosna, wiosna... ach to Ty!

Kolejny etap konkursu Allegro.pl - Trzymaj Fashion to stylizacja wiosenna. Ponieważ wiosna jest dla mnie preludium wakacyjnego szaleństwa, dlatego postanowiłem pozwolić sobie na dość dalekie odejście od klasyki. Ot - skok w bok w kierunku casualu i street fashion, z kolorami w roli głównej.

Punktem wyjścia stały się tu spodnie w kwieciste, tureckie wzory spotykane głównie na odważnych krawatach i apaszkach. Do tak wyrazistego dołu górną część stylizacji musiałem dobrać nieco stonowaną - stąd szara, letnia marynarka, spod której przebija się nieśmiało różowe, gładkie polo. By całość zamknąć i jednoznacznie podkreślić barwny charakter wiosny, zdecydowałem się jeszcze na mocny akcent w postaci kolorowej arafatki.

Buty - cienkie mokasyny to element komplementarny do marynarki i jej zamszowych łat na łokciach. Stary zegarek, będący pamiątką i spadkiem po dziadku, doczekał się wreszcie nowego życia znalazłszy godne miejsce na żółtym, nylonowym pasku.

Tym sposobem udało mi się stworzyć poniższą, bujną w kolory i wzory, nieco frywolną, łamiącą niektóre żelazne zasady, wiosenną stylizację. Odrobina szaleństwa... wszak lato jest tuż tuż :)









W tej edycji głosujecie Wy :)


Trzymam Fashion w konkursie z Allegro



czwartek, 9 maja 2013

Trzymaj Fashion - pierwszy etap zakończony sukcesem!

Pierwszy etap konkursu Trzymaj Fashion Allegro zakończony... sukcesem:) Dziękuję tym, którzy trzymali za mnie kciuki i zachęcam gorąco do dalszego dopingu. Konkurencja wśród męskich blogów była spora. Dla mnie najlepszą stylizacją pierwszego etapu była ta, przygotowana przez Łukasza Masłowskiego: http://outdersen.blogspot.com/2013/05/trzymaj-fashion-kontrastuj-jakby-jutra.html.

Na koniec odsyłam jeszcze do wpisu Mr.Vintage będącego w jury i podsumowującego wybór piętnastki: http://mrvintage.pl/2013/05/konkurs-trzymaj-fashion-wyniki-pierwszego-etapu.html


Ja zaczynam przygotowania do wiosennej stylizacji!



sobota, 4 maja 2013

Trzymaj Fashion w stylu preppy

Postanowiłem wziąć udział w konkursie organizowanym przez Allegro "Trzymaj Fashion". Na temat przewodni wybrałem "wysoki kontrast", głównie dlatego, iż tak ubieram się niemalże na co dzień. Moja stylizacja do konkursu zbudowana jest wokół kolorów i elementów garderoby utożsamianych z elementami marinistycznymi (marynarka klubowa, sweter w poprzeczne paski) i stylem preppy (zestawienie bieli, czerwieni i granatu, plus bawełniane chinosy). Kapelusz i letnie, szare derby, pozornie oderwane od całości, mają całą stylizację zamykać ramą i nadać jej nieco eklektycznego charakteru.

Do stylu marinistycznego byłyby bardziej wskazane buty żeglarskie. Nie chcąc jednak tworzyć stylizacji rodem z przystani jachtowej w St. Tropez, wybrałem obuwie o wyjątkowo miejskim i lądowym charakterze. Przez chwilę zastanawiałem się jeszcze nad kolorem spodni, pod znakiem zapytania stał kolor żółty,  jednak czerwień ostatecznie wygrała (wszak to mój ulubiony kolor spodni).






Trzymam Fashion w konkursie z Allegro

niedziela, 21 kwietnia 2013

Muszka ciągle dla odważnych

Mucha męska jest ciągle tematem tabu oraz elementem garderoby budzącym większe kontrowersje w Polsce niż różowa koszula czy kolorowe skarpetki. Obok szelek wydaje się elementem z poprzedniej epoki, który zaległ gdzieś na dnie dziadkowej szafy w zapomnieniu. Moda jednak, z braku możliwości lub kreatywności, zatacza kręgi i z pasją archeologów co jakiś czas przywraca do życia wymarłe dinozaury, ubierając je w kolory i dając drugą szansę na podbicie ziemi. Właśnie takiego wskrzeszenia ostatnio doczekały się męskie muchy, które po triumfie lat 20tych i 30tych zaczęły tracić na znaczeniu, ustępując pola wszechobecnym dziś krawatom, by ostatecznie spocząć na pozycji określanej jako "niemęska".

Z czego wzięła się ta niechęć? Najprawdopodobniej z praktyki i obowiązku wiązania muchy, co jest czasochłonne i pracochłonne. Jednak ta sama wygoda, która zepchnęła muchy na drugi plan, dziś prawdopodobnie przywróci je nieco do łask wprowadzając do sieciówek muchy zapinane, nie wiązane. Oczywiście pojawienie się zapinanych muszek wzbudziło i wzbudza obrazowe oburzenie wśród klasyków mody męskiej. Podobne określenia skandalicznej i ujmującej sztuce wygody obserwować można było przy pojawieniu się automatycznej skrzyni biegów czy lustrzanek cyfrowych. Oburzonych dziś fotografów zostało zaledwie kilku, a sama sztuka fotografii stała się dostępna dla wszystkich. Możliwe jest zatem, że i muchy zostaną wkrótce spopularyzowane.


Poza czynnikiem technicznym do przełamanie jest tu jeszcze jedna bariera - psychiczna. Mężczyzna zakładający muszkę musi liczyć się z szeroko wzbudzanym zainteresowaniem i spojrzeniami zarówno przychylnymi, jak i kpiącymi. Noszenie muchy jest dziś póki co związane z odwagą i świadomością mody.
Mucha będąc ozdobą odbiegającą kształtem i często kolorem od całej stylizacji przyciąga wzrok i skupia uwagę. Najpierw na sobie, potem na osobie. Stąd mężczyźni nie lubiący wyróżniać się z tłumu lub obawiający się tego much unikają.

Na ulicach coraz częściej można spotkać tych pierwszych - odważnych, noszących kokardę pod szyją. Muchy pojawiają się coraz częściej w stylizacjach smart-casualowych i casualowych. Zwłaszcza w przypadku tych drugich, w akompaniamencie cardigana lub v-necka kolorowa, wzorzysta mucha sprawdza się wyśmienicie. Czarna mucha natomiast powinna być bezwzględnie wybierana przez każdego pana młodego lub gentlemana kupującego smoking.... by być jak James Bond ;-)


Wybierając muszkę trzeba wziąć pod uwagę przede wszystkim jej wielkość, przyłożyć ją pod brodę i ocenić czy nam pasuje. Muszka nie powinna być szersza niż ramy naszej twarzy i węższa niż środek zewnętrzne krawędzie oczu (ilustracja poniżej z książki A. Flussera - Dressing The Man). Kolor i wzór są kwestią odwagi.


W popularnych sieciówkach muchy zaczynają zajmować coraz więcej miejsca na półkach. W Zarze i HM od dwóch sezonów wiszą za zwyczaj obok krawatów.  Na szczególną uwagę nieco odważniejszych mężczyzn zasługuje polski sklep internetowy marthu.com, oferujący naprawdę oryginalne i fantazyjne muchy, które dodadzą smaczku do wielu stylizacji.

zdjęcia: GQ, suitsupply.com, zara.com, hm.com, marthu.com

A filmów instruktarzowych w internecie jest naprawdę pod dostatkiem. Chociażby ten:


Tym, którzy mają opory przed muszkami przytoczę postać, będącą symbolem odwagi, nieugiętości i męstwa. Przywódcę, którego wskazuje się dziś jako jedynego, który mógłby stawić czoło obecnemu kryzysowi i temu, który stawił czoło znacznie większym wyzwaniom historii, występując przy tym zawsze w muszce pod szyją. Winston Churchill to chyba najlepiej rozpoznawany propagator much w historii.
  

I wybierana przez niego najczęściej granatowa mucha w białe kropki:





Do powyższego autorytetu jeszcze mi daleko, więc skromnie i dopiero na samym końcu prezentuję swoją propozycję na stylizację z muszką właśnie.