poniedziałek, 13 maja 2013

Trzymaj Fashion - wiosna, wiosna, wiosna... ach to Ty!

Kolejny etap konkursu Allegro.pl - Trzymaj Fashion to stylizacja wiosenna. Ponieważ wiosna jest dla mnie preludium wakacyjnego szaleństwa, dlatego postanowiłem pozwolić sobie na dość dalekie odejście od klasyki. Ot - skok w bok w kierunku casualu i street fashion, z kolorami w roli głównej.

Punktem wyjścia stały się tu spodnie w kwieciste, tureckie wzory spotykane głównie na odważnych krawatach i apaszkach. Do tak wyrazistego dołu górną część stylizacji musiałem dobrać nieco stonowaną - stąd szara, letnia marynarka, spod której przebija się nieśmiało różowe, gładkie polo. By całość zamknąć i jednoznacznie podkreślić barwny charakter wiosny, zdecydowałem się jeszcze na mocny akcent w postaci kolorowej arafatki.

Buty - cienkie mokasyny to element komplementarny do marynarki i jej zamszowych łat na łokciach. Stary zegarek, będący pamiątką i spadkiem po dziadku, doczekał się wreszcie nowego życia znalazłszy godne miejsce na żółtym, nylonowym pasku.

Tym sposobem udało mi się stworzyć poniższą, bujną w kolory i wzory, nieco frywolną, łamiącą niektóre żelazne zasady, wiosenną stylizację. Odrobina szaleństwa... wszak lato jest tuż tuż :)









W tej edycji głosujecie Wy :)


Trzymam Fashion w konkursie z Allegro



czwartek, 9 maja 2013

Trzymaj Fashion - pierwszy etap zakończony sukcesem!

Pierwszy etap konkursu Trzymaj Fashion Allegro zakończony... sukcesem:) Dziękuję tym, którzy trzymali za mnie kciuki i zachęcam gorąco do dalszego dopingu. Konkurencja wśród męskich blogów była spora. Dla mnie najlepszą stylizacją pierwszego etapu była ta, przygotowana przez Łukasza Masłowskiego: http://outdersen.blogspot.com/2013/05/trzymaj-fashion-kontrastuj-jakby-jutra.html.

Na koniec odsyłam jeszcze do wpisu Mr.Vintage będącego w jury i podsumowującego wybór piętnastki: http://mrvintage.pl/2013/05/konkurs-trzymaj-fashion-wyniki-pierwszego-etapu.html


Ja zaczynam przygotowania do wiosennej stylizacji!



sobota, 4 maja 2013

Trzymaj Fashion w stylu preppy

Postanowiłem wziąć udział w konkursie organizowanym przez Allegro "Trzymaj Fashion". Na temat przewodni wybrałem "wysoki kontrast", głównie dlatego, iż tak ubieram się niemalże na co dzień. Moja stylizacja do konkursu zbudowana jest wokół kolorów i elementów garderoby utożsamianych z elementami marinistycznymi (marynarka klubowa, sweter w poprzeczne paski) i stylem preppy (zestawienie bieli, czerwieni i granatu, plus bawełniane chinosy). Kapelusz i letnie, szare derby, pozornie oderwane od całości, mają całą stylizację zamykać ramą i nadać jej nieco eklektycznego charakteru.

Do stylu marinistycznego byłyby bardziej wskazane buty żeglarskie. Nie chcąc jednak tworzyć stylizacji rodem z przystani jachtowej w St. Tropez, wybrałem obuwie o wyjątkowo miejskim i lądowym charakterze. Przez chwilę zastanawiałem się jeszcze nad kolorem spodni, pod znakiem zapytania stał kolor żółty,  jednak czerwień ostatecznie wygrała (wszak to mój ulubiony kolor spodni).






Trzymam Fashion w konkursie z Allegro

niedziela, 21 kwietnia 2013

Muszka ciągle dla odważnych

Mucha męska jest ciągle tematem tabu oraz elementem garderoby budzącym większe kontrowersje w Polsce niż różowa koszula czy kolorowe skarpetki. Obok szelek wydaje się elementem z poprzedniej epoki, który zaległ gdzieś na dnie dziadkowej szafy w zapomnieniu. Moda jednak, z braku możliwości lub kreatywności, zatacza kręgi i z pasją archeologów co jakiś czas przywraca do życia wymarłe dinozaury, ubierając je w kolory i dając drugą szansę na podbicie ziemi. Właśnie takiego wskrzeszenia ostatnio doczekały się męskie muchy, które po triumfie lat 20tych i 30tych zaczęły tracić na znaczeniu, ustępując pola wszechobecnym dziś krawatom, by ostatecznie spocząć na pozycji określanej jako "niemęska".

Z czego wzięła się ta niechęć? Najprawdopodobniej z praktyki i obowiązku wiązania muchy, co jest czasochłonne i pracochłonne. Jednak ta sama wygoda, która zepchnęła muchy na drugi plan, dziś prawdopodobnie przywróci je nieco do łask wprowadzając do sieciówek muchy zapinane, nie wiązane. Oczywiście pojawienie się zapinanych muszek wzbudziło i wzbudza obrazowe oburzenie wśród klasyków mody męskiej. Podobne określenia skandalicznej i ujmującej sztuce wygody obserwować można było przy pojawieniu się automatycznej skrzyni biegów czy lustrzanek cyfrowych. Oburzonych dziś fotografów zostało zaledwie kilku, a sama sztuka fotografii stała się dostępna dla wszystkich. Możliwe jest zatem, że i muchy zostaną wkrótce spopularyzowane.


Poza czynnikiem technicznym do przełamanie jest tu jeszcze jedna bariera - psychiczna. Mężczyzna zakładający muszkę musi liczyć się z szeroko wzbudzanym zainteresowaniem i spojrzeniami zarówno przychylnymi, jak i kpiącymi. Noszenie muchy jest dziś póki co związane z odwagą i świadomością mody.
Mucha będąc ozdobą odbiegającą kształtem i często kolorem od całej stylizacji przyciąga wzrok i skupia uwagę. Najpierw na sobie, potem na osobie. Stąd mężczyźni nie lubiący wyróżniać się z tłumu lub obawiający się tego much unikają.

Na ulicach coraz częściej można spotkać tych pierwszych - odważnych, noszących kokardę pod szyją. Muchy pojawiają się coraz częściej w stylizacjach smart-casualowych i casualowych. Zwłaszcza w przypadku tych drugich, w akompaniamencie cardigana lub v-necka kolorowa, wzorzysta mucha sprawdza się wyśmienicie. Czarna mucha natomiast powinna być bezwzględnie wybierana przez każdego pana młodego lub gentlemana kupującego smoking.... by być jak James Bond ;-)


Wybierając muszkę trzeba wziąć pod uwagę przede wszystkim jej wielkość, przyłożyć ją pod brodę i ocenić czy nam pasuje. Muszka nie powinna być szersza niż ramy naszej twarzy i węższa niż środek zewnętrzne krawędzie oczu (ilustracja poniżej z książki A. Flussera - Dressing The Man). Kolor i wzór są kwestią odwagi.


W popularnych sieciówkach muchy zaczynają zajmować coraz więcej miejsca na półkach. W Zarze i HM od dwóch sezonów wiszą za zwyczaj obok krawatów.  Na szczególną uwagę nieco odważniejszych mężczyzn zasługuje polski sklep internetowy marthu.com, oferujący naprawdę oryginalne i fantazyjne muchy, które dodadzą smaczku do wielu stylizacji.

zdjęcia: GQ, suitsupply.com, zara.com, hm.com, marthu.com

A filmów instruktarzowych w internecie jest naprawdę pod dostatkiem. Chociażby ten:


Tym, którzy mają opory przed muszkami przytoczę postać, będącą symbolem odwagi, nieugiętości i męstwa. Przywódcę, którego wskazuje się dziś jako jedynego, który mógłby stawić czoło obecnemu kryzysowi i temu, który stawił czoło znacznie większym wyzwaniom historii, występując przy tym zawsze w muszce pod szyją. Winston Churchill to chyba najlepiej rozpoznawany propagator much w historii.
  

I wybierana przez niego najczęściej granatowa mucha w białe kropki:





Do powyższego autorytetu jeszcze mi daleko, więc skromnie i dopiero na samym końcu prezentuję swoją propozycję na stylizację z muszką właśnie.




piątek, 15 lutego 2013

Wiosnę 2013 przywitaj w moro


Powrót trendu wojskowego to propozycja na wiosnę 2013. Wojskowa zieleń, moro i wszystko to, co pozwoli nam wtopić się w kolor lasu, łąki, pustyni lub nawet betonowej dżungli wkrótce będzie na celowniku trend setterów. Czy tym samym do łask wróci „za mundurem panny sznurem”, a książeczka wojskowa będzie gadżetem na podryw? 

Na wstępie warto jednak podkreślić, że tytułowe „moro” to potoczna i dość niewdzięczna nazwa wszelkiego rodzaju wzorów służących do kamuflażu. A co za tym idzie, tą jedną, krótką nazwą spłaszczamy lata badań i eksperymentów oraz, co ważniejsze, unikalność narodową mundurów. Samo „moro” to nazwa wzoru maskującego stosowanego w Polsce przez jednostki mundurowe w latach 1970-89, czyli w okresie cechującym się wybitna niechęcią społeczności do wszelkiego rodzaju mundurów. Wzór  „moro” (oznaczone jako wz.68) stosowany był w różnych odmianach praktycznie przez wszystkich – od służb ochrony kolei, przez wojsko na ZOMO kończąc. Wraz ze zmianami ustrojowymi zastąpiony został szybko i niefortunnie, bo tylko na cztery lata, „Pumą”.   Dziś Wojsko Polskie stosuje bardziej skuteczny w maskowaniu wzór 93 „Pantera”. 
polski kamuflaż - moro, pantera, puma

Poza zmianami epokowymi różne wzory charakteryzują różne armie, co jest oczywiści podyktowane krajobrazem oraz roślinnością typową dla danego kraju. Inaczej wyglądają wzory szwedzkie, niemieckie, polskie czy kanadyjskie.  Do tego dochodzą też pory roku. U podstaw tego wszystkiego leżą wspomniane na wstępie jednolite, oliwkowe i zielonkawe mundury będące pierwszą próbą po okresie napoleońskim „ukrycia” żołnierza w lesie.

kamuflaż inny, niemcy, szwecja, włochy, m90
O ile przeciętnego zjadacza chleba wzory, plamy i kolory nie interesują, o tyle dla wprawnego oka i hobbysty różnice są istotne. Co gorsza, naszą nieświadomość możemy przypłacić nieudaną próbą tłumaczenia się z faktu, iż mamy na sobie niechlubne ubarwienie oddziałów ZOMO lub SS. Dlatego wszystkich dociekliwych odsyłam na stronę http://www.kamouflage.net/, gdzie można sprawdzić kto, kiedy i w czym chadzał na wojnę. Warto wiedzieć, co wisi u nas w szafie.

To tyle względem krótkiego przeglądu historii i teorii tego, co proponują nam styliści na nadchodzący sezon.

Z czym najlepiej to nosić? Rozwiązania są dwa: zachowawcze i krzykliwe. Pierwsze to wojskowa zieleń lub moro w połączeniu z naturalnymi kolorami i błękitem lub granatem. Drugie podejście to przełamanie wojskowej musztry czymś o ostrej, wyrazistej i niemilitarnej kolorystyce.

Na koniec klika zdjęć z styczniowego Pitti Uomo od GQ.com:








I Nick Wooster w dość oryginalnej stylizacji:




niedziela, 3 lutego 2013

Garderoba we wnęce - pomysł na przechowywanie spodni

Każdy mężczyzna staje pewnego dnia przed wyzwaniem, jakim jest szafa. Od samej koncepcji szafy i przechowywania ubrań, przez jej wybór, złożenie i na organizacji, logistyce i układance ubrań kończąc. Sprawa szafy do trywialnych nie należy, bo szafy do tanich nie należą, a ich wymiana to często zadanie nie dla jednej osoby.

Dla szafy jest jednak alternatywa w postaci garderoby. Fakt - trzeba mieć na nią miejsce. Fakt drugi - jestem dość zdziwiony tym, że mało kto decyduje się na poświęcenie 2m2 mieszkania na zbudowanie z płyty gipsowej przestronnej i funkcjonalnej garderoby. Zamiast tego triumfy święcą toporne i niepojemne skrzynie lub szafy z przesuwanymi drzwiami - równie nieżyciowe i drogie.

Co do przechowywania ubrań jedna rzecz jest pewna - to, co wisi na wieszaku, nie gniecie się. Dotyczy to zarówno swetrów, t-shirtów a już na pewno spodni. Drugi plus to funkcjonalność - łatwiej coś powiesić niż poskładać i upchnąć.

O ile z koszulami, marynarkami itp problemów z wieszaniem nie ma - ot rurka i po kłopocie, o tyle spodnie to już nietrywialna sprawa. Zajmują względnie dużo miejsca, mają nietypową długość i ogólnie wszyscy trzymają je na półkach. A ja bardzo chciałem mieć je na wieszakach.

Stąd prezentowane poniżej rozwiązanie oparte na kilku grubych listwach, śrubach sporych rozmiarów, kołków, kratki z działu ogrodniczego Obi i wieszaków z Ikea.

Całość to koszt około 200zł (trzy sztuki mocowań) oraz wieszaki - Bumerang z Ikea 2,49zł / sztuka.
Do tego potrzebna jest oczywiście dobra wiertarka, dwa wiertła (do drewna i muru) i ew piła. Piwo też się przyda ;-) Obecnie oferowane wieszaki Ikeowe są naprawdę godne polecenia. Mam też kilka starszych, czarnych, które może wyglądają lepiej, jednak gorzej trzymają.


Efekt to sporych rozmiarów miejsce do wieszania spodni - bardzo wygodne, proste w użyciu. Do listew można przykręcić haczyki - w sam raz na bluzy. Kratka jest też świetnym rozwiązaniem na paski, a jej górne końce na kapelusze.

To, o czym trzeba pamiętać, to zostawienie odstępu między ścianą a kratką, by wieszaki można było łatwo zahaczyć. Zostawiłem też luz między drewnem a śrubą mocującą, by całość mogła pracować luźno.

Wydaje mi się, że podobne rozwiązanie można też zastosować na wewnętrzną stronę drzwi szafy z wieszakami - tu jednak trzeba sprawdzić, ile miejsca zostaje po zamknięciu drzwi.




 

 




piątek, 1 lutego 2013

Tweed i arafatka

Jakiś czas temu udało mi się trafić tą marynarkę na wyprzedaży. Choć z marynarkami zapinanymi na trzy guziki pożegnałem się już bardzo dawno temu, to przyznam, iż ta ma coś w sobie. Nietypowy krój, wstawiony zamek, klamra na kołnierzu czynią ją ciekawym elementem garderoby. A jeśli dodać do tego bardzo grubą jak na marynarkę podszewkę staje się ona wręcz idealna na zimniejsze dni.

jacket - pierre cardin, pants - hm, kufiya, boots - kazar, shirt - pierre cardin, tweed blazer

Nakładane kieszenie z klapami czynią tą marynarkę wybitnie sportową, a skoro materiał to tweed nie pozostaje nic innego jak stylizacja outdoorowa. By dodać jeszcze nieco wyrazistości i kontrastu do tego zestawienia wybrałem arafatkę. Ot niby zwykła, biało-czarna chusta... jednak wzór i skojarzenia niosą z sobą pewna nutę buntowniczości. Zresztą, arafatkę nosi się tylko w pewnym, młodym wieku. Powyżej 40tki zakłada się ją chyba już tylko na safari, jako trofeum udanych (w naszym mniemaniu;-)) targów z tubylcami.

jacket - pierre cardin, pants - hm, kufiya, boots - kazar, shirt - pierre cardin, tweed blazer, diesel watch

Marynarka - Pierre Cardin, Spodnie - H&M, Kouszla - Pierre Cardin,
Buty - Kazar. Zegarek - Diesel, Arafatka - bazar 

niedziela, 27 stycznia 2013

Spacer zimą - uszatka i szal

Dziś kilka zdjęć z weekendowego, nieco dłuższego spaceru po okolicy i wrocławskiej, starej nekropolii żydowskiej (aż żałuję, że mieliśmy ze sobą tylko obiektyw 50mm i nie dało się objąć całości).

uszatka, kazar - buty, blog, pierre cardin kurtka, zara - jeans, zara scarf



O tym, że zimy za zwyczaj Polaków nie rozpieszczają przypominać chyba nikomu nie trzeba. Wystarczy przejść kilka kroków w śniegu, by uświadomić sobie że i moda z generałem mrozem ma niewielkie szanse. A jeśli ktoś, podobnie do mnie, należ do ciepłolubnych istot  problem robi się nietrywialny.  Stąd postawiłem na ciepłą, grubą uszatkę (nie pamiętam, gdzie ją kupiłem) i komin.



Uszatka - noname, Komin - Zara, Kurtka - Pierre Cardin, Torba - Reserved, Spodnie - Zara

Zaskoczeniem sporym jest dla mnie pikowana kurtka, która pomimo swojej pozornej lekkości jest wybitnie dobrą ochroną przed mrozem i śniegiem. Za to buty rodzimej firmy Kazar są definitywnie przereklamowane. Niby wyposażone w kosmicznie nowoczesne materiały termoizolacyjne, a bez wkładki nie da się w nich chodzić zimą. No cóż... tak to bywa, gdy buty kupuje się przez pryzmat "podobają mi się".

stary cmentarz żydowski zimą - wrocław

niedziela, 16 grudnia 2012

Marynarka klubowa - jak to ugryźć?

Jakieś pół roku temu udało mi się upolować marynarkę klubową w outlecie.  Pierwsze wrażenie, gdy zobaczyłem ją na wieszaku było czystym zachwytem. Radość większa wystąpiła po przymierzeniu, a cena przypieczętowała decyzję o niewypuszczeniu jej z rąk aż do kasy. Konsternacja naszła mnie dopiero w domu. Pojawiły się wątpliwości: z czym, do czego, na jakie okazje i czy te białe guziki na pewno były dobrym wyborem. Wiedziałem tylko tyle, że mam marynarkę klubową. Pytanie, co dalej?

Sięgnięcie do korzeni i historii marynarek klubowych rozwiało część wątpliwości. Pierwotnie tego typu marynarki nosili studenci z klubów wioślarskich. Skoro tak, to można wnioskować, iż nie jest to na pewno element stroju formalnego. Na casual też raczej to nie pasuje... więc zostaje szeroko pojęte "coś pomiędzy". I faktycznie największą zaletą marynarki klubowej jest jej uniwersalność i mnogość okazji, na jakie może być stosowna. Tam, gdzie nie trzeba zakładać garnituru (a za garniturami nie przepadam) oraz na okazje, gdzie wypada mieć na sobie coś innego niż sweter, można wkroczyć śmiało w marynarce klubowej. A dla odrobiny otuchy przydatna może być myśl, że jest ona noszona od ponad 100 lat w Oxfordzie i kilka pokoleń anglików nie może się co do niej mylić.

O tym jednak, czy będziemy wchodzić eleganckim taranem z powiewającym krawatem na przedzie  czy też w stroju zdecydowanie mniej sformalizowanym zdecydować musimy sami.

Wersja bardziej oficjalna zestawu klubowego, to niezmienne od wieku połączenie:

  1. Marynarki klubowej w roli głównej.
  2. Szarych spodni flanelowych - raczej ciemniejszy odcień dla tych, którzy chcą wyglądać bardziej "odświętnie".
  3. Krawatu w skośne pasy - pierwotnie i zgodnie z angielską tradycją w barwy drużyny lub jednostki wojskowej (czyżby czas do jakiejś wstąpić?). 
  4. Czarnych butów - tu najlepiej postawić na klasykę i oxfordy, wszak korzenie wspólne.
  5. Jasnej koszuli - kontrast wieczorem wygląda świetnie.
  6. Poszetki - złożonej w prosty kształt zwany tv fold.
Tak uzbrojeni śmiało możemy udać się do teatru czy na ważne przyjecie kulturalnej części rodziny... lub oczywiście oficjalne spotkanie klubu wioślarskiego.

Marynarka klubowa - Pierre Cardin Spodnie - Pierre Cardin Krawat - allegro - HM
Marynarka klubowa - Pierre Cardin, Spodnie - Pierre Cardin, Krawat - allegro - HM


Ponieważ wioślarstwo przegrywało u mnie zawsze z kolarstwem, a do teatru chodzę znacznie rzadziej, niż bym tego chciał, ostatnią nadzieję na założenie tego stroju pokładam w rodzinie i może chrzcinach niepoczętego jeszcze potomka. Co zatem zrobić, by klubówka nie wisiała tylko w szafie? Można ją nieco usportowić i przybliżyć codzienności. 

"Deformalizację" można zacząć od pozbycia się krawatu, wymiany spodni, obuwia i koszuli. Tym samym zostawiwszy tylko marynarkę możemy do niej z pełną śmiałością dodać chinosy (khaki dla formalistów, kolorowe dla pracowników marketingu) lub dżinsy (te dla studentów zostawiam raczej). Kolor koszuli to kwestia gustu - ja preferuję te z odcieniami niebieskiego, gdyż wyglądam w nich co najmniej przyzwoicie. Różowa lub szara koszula też zda tu swój egzamin. Od siebie dorzuciłem do stylizacji jeszcze tylko szary sweter, gdyż do wiosny daleko, a marznąć wybitnie nie lubię. Tym samym uzyskałem całkiem dobrze wyglądający zestaw smart-casual, w sam raz na wyjście do pubu z przyjaciółmi lub do restauracji na romantyczny wieczór.

Marynarka klubowa - Pierre Cardin,  Spodnie - Cubus, Koszula -  Einhorn, Sweter - HM



niedziela, 14 października 2012

Chelsea boots, czyli nasze sztyblety na 2012

Sztyblety to stała pozycja w katalogach marek obuwniczych. Tak jak lato nie obędzie się bez sandałów, tak zima ma swoje charakterystyczne buty. Znane w świcie szerzej pod nazwą chelsea boots, sztyblety to wyjątkowo wdzięczna obuwie, które pasuje do strojów półformalnych (czarne i proste) i casualowych (bardziej brąz). Wykonywane są najczęściej ze skóry, choć czasem można znaleźć też zamszowe pary. Pierwowzór brytyjski to prosty but jeździecki z gumką, do którego z czasem zaczęto dodawać paski, klamry lub zamki.

Poniżej kilka wybranych modeli sztybletów dostępnych w sezonie jesień/zima 2012 w popularnych sieciówkach. Podzieliłem je według ceny. Off topic - ciekawą zależnością jest ścisła korelacja ceny i jakości strony internetowej producenta.

buty, styblety, chelsea boots, boots, kazar, ryłko, ecco, lesta, wojas, badura, prima moda
zdjęcia z katalogów produktowych


A na koniec coś dla fanów Star Wars - jeśli Wasze stare sztyblety są już tylko do wyrzucenia... może warto pomyśleć nad uzupełnieniem swojej kolekcji gadżetów o buty szturmowców?
Oto jak to zrobić - tutorial ;-)

stormtrooper boots





sobota, 13 października 2012

Tweed na dwa sposoby

Tweedowa marynarka to podstawowy element garderoby wyciągany z szafy na sezon jesienno-zimowy. Pomimo zmienności mody, trendów i kolorów, tweed jest absolutnie ponadczasowy, a szara marynarka w jodełkę będzie odpowiednia niemalże na każdą okazję, gdzie obowiązywać będzie strój semi-formalny lub casualowy. Sam tweed to ciężki i gruby materiał z wełny, stąd jego przydatność na chłodne dni. Jego sporą zaletą, poza izolacją termiczną, jest mniejsza podatność na brud. Pierwotnie marynarki tweedowe w Anglii były przeznaczone jako odzież na polowania lub na weekendy poza miastem. Dziś jego zastosowanie jest znacznie bardziej uniwersalne, a brązowe i zielone marynarki tweedowe stanowią mniejszość.


Tweed w jodełkę

Klasyczny materiał na marynarki sportowe, najlepiej pasuje do niego koszula z bawełny oxfordzkiej i czarny, pleciony krawat.
Tweed Donegal 

Do tego materiału średniej gramatury najlepiej pasują krawaty wełniane lub jedwabne oraz koszule w kratę.
Tweed Harris

Szorstki i wytrzymały rodzaj tweedu, który najlepiej prezentuje się ze sztruksowymi spodniami.
Tweed - krata pasterza

Nieco staromodny wzór występujący w wielu odmianach kolorystycznych.

Ponieważ nie jest to blog o klasycznej elegancji, a i sam autor z krawacianym ładem jest trochę na bakier, dlatego poniżej dwie propozycje na to, co można założyć do marynarki tweedowej. 

Pierwsza to smart-casual: szara marynarka, granatowe spodnie, brązowe buty. Pozwoliłem sobie na koszulę w kratę i cienki cardigan. 

Marynarka - Zara, Spodnie - H&M, buty - Aldo, koszula - Pierre Cardin, zegarek - Diesel

Druga - to już street fashion - do marynarki przypiąłem kupiony z nią wełniany kołnierz. Wysokie buty z wpuszczonymi poprzecieranymi jeansami, chusta i tweedowa czapka, to zestawienie bardziej odważne.


Marynarka - Zara, Spodnie - Zara, buty - Kazar, zegarek - Diesel, torba - Reserved